Artur Nowicki

Na początku marzyłem żeby zostać pilotem i rysowałem samoloty (jak wielu małych chłopców). Później postanowiłem że będę krawcem. W międzyczasie byłem czołgistą i rysowałem same bitwy pod Studziankami. Tata łamał głowę - co ze mnie wyrośnie, a mama mówiła często, że chyba będę księdzem - swoją drogą nie wiem skąd ten pomysł. Po kilku latach znów przypomniałem sobie o lotnictwie i trzeba przyznać że byłem blisko. Kiedy zbliżała się tzw. 18- ka, zapowiadałem się na przyszłego inżyniera maszyn rolniczych. Na 3 miesiące przed tzw. egzaminem dojrzałości stwierdziłem, że trzeba wreszcie zmądrzeć i zacząłem uczyć się historii sztuki, bo bez tego ani rusz w takiej szkole, gdzie się rzeźbi, maluje i rysuje. Bo to właśnie lubiłem robić najbardziej przez całe dzieciństwo, nawet wykopałem mnóstwo dołków na podwórku w poszukiwaniu gliny do rzeźbienia. Gliny nie znalazłem, zresztą i tak bardziej lubiłem malować. Tak, w wielkim skrócie, zostałem  ilustratorem i chyba już tak zostanie, bo na razie  nie mam pomysłów na inne zajęcie. Pewnie moi dorośli rówieśnicy mówią - ",co to za zawód, taka zabawa, itp". Ja jedno wiem - robię to co lubię i tego życzę wszystkim małym i dużym pielgrzymom.

 

Kolejny numer Małego Pielgrzyma

już w czerwcu...

Facebook

Mały Pielgrzym poleca

Reklama
Reklama



Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.