ŚWIĘTY WOJCIECH

Wojciech wszedł na polanę. Wystawił twarz do słońca i pogłaskał w zamyśleniu niedawno wyrosłą brodę. Była szorstka i pełna życia. Tuż za nim spomiędzy drzew wysunęli się jego towarzysze. Ubrani byli w mnisie habity, a wygolone zazwyczaj głowy porastały im włosy.

Przybyli do pogańskich Prusów, żeby głosić wiarę chrześcijańską, ale nie chcieli jej narzucać siłą. Nie mieli ze sobą broni, a wyglądem upodobnili się do tych, którym mieli głosić dobrą nowinę. Wojciech zatrzymał wzrok na rodzonym bracie, Radzymie, który ziewnął, zmęczony długą wędrówką. Serce ścisnęło mu się na myśl o pozostałych braciach, zabitych przez wrogów w rodzinnych Czechach. W ojczyźnie Wojciech był biskupem Pragi i chodził w bogatych szatach. Nie był jednak szczęśliwy. Wierni nie chcieli go słuchać, buntowali się. ?Trudno być prorokiem pośród swoich? - pomyślał.

ZOFIA STANECKA

 

Kolejny numer Małego Pielgrzyma

już w listopadzie...

Facebook

Mały Pielgrzym poleca

Reklama
Reklama