Antoni Padewski

W katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Lizbonie panował półmrok. Nastoletni Ferdynand klęczał w pobliżu ołtarza. Modlił się. W myślach przywoływał znane z lektury w przykatedralnej szkole fragmenty Biblii. Nauczyciele mówili, że nawet gdyby zabrakło Pisma, on mógłby je odtworzyć z pamięci.

Nagle światło przy ołtarzu zadrżało i zgasło. Katedra pogrążyła się w całkowitych ciemnościach. Ferdynand poczuł ucisk w piersiach, jakby jakaś potężna siła chciała pogrążyć i jego serce w mroku i lęku; zmącić jego wiarę i spokój; sprawić, by zagubił się na swojej drodze. Uniósł się i pewnym ruchem nakreślił sadzą na ścianie znak krzyża. W tym samym momencie światło znów rozbłysło, a mroczny ucisk opuścił serce Ferdynanda. Gdy wracał do domu, nie patrzył, gdzie idzie. Nogi same prowadziły go prosto na miejsce. Tak jak serce prowadziło go zawsze w stronę światła.

ZOFIA STANECKA

 

Kolejny numer Małego Pielgrzyma

już w kwietniu...

Facebook

Mały Pielgrzym poleca

Reklama
Reklama



Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.

 
Realizacja: MGDESIGN.PL