Wszystkich Świętych

Pierwszego listopada Teoś szedł przez cmentarz. Drzewa szumiały czarnymi od wilgoci gałęziami, pod stopami szeleściły żółte liście. Gdy Teoś uniósł głowę, zobaczył, że na ciemniejącym niebie zapalają się gwiazdy. Niebo było ogromne i bezkresne, a gwiazd coraz więcej i więcej.

Teoś spuścił głowę i rozejrzał się wokół. Na szarych płytach nagrobnych błyskały płomienie zniczy - prawie tak niezliczone jak gwiazdy. Tego dnia Teoś miał imieniny i dostał imieninowy tort z dwiema świeczkami. Mama powiedziała, że jedna jest dla niego, a druga dla błogosławionego Teodora, jego patrona, którego wspomina się właśnie dziś, pierwszego listopada. Teoś przyjrzał się uważnie migotliwym płomieniom na grobach. "Są jak imieninowe świeczki" - pomyślał. "Z okazji Wszystkich Świętych!" Raz jeszcze spojrzał w górę. Gwiazd było teraz tak dużo, jakby całe niebo było podziurawione maleńkimi dziurkami, przez które przedostawało się światło. "Czy świętych jest tyle, co gwiazd?" - myślał Teoś. "A może jeszcze więcej?" Uniósł rękę i pomachał do wszystkich świętych - tych bardzo znanych, tych mniej znanych i tych całkiem nieznanych, a przecież tak samo ważnych. A potem dogonił tatę, wziął go za rękę i poszedł dalej już z nim na ten imieninowy spacer pełen pamięci i świateł.



Zofia Stanecka

 

Kolejny numer Małego Pielgrzyma

już w kwietniu...

Facebook

Mały Pielgrzym poleca

Reklama
Reklama



Copyright: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o.

 
Realizacja: MGDESIGN.PL